Moja przyjaciółka wyznała mi ostatnio, że gdybym zapytała ją o karob w erze przeddzieciowej uznałaby, że ją obrażam… dziś ten i wiele innych tajemnych składników nie ma przed nami tajemnic. Uwierzcie – z dzieckiem termin „zdrowe żywienie” nabiera zupełnie nowego znaczenia!

Pierwszy etap to w większości przypadków karmienie piersią. Jeśli masz szczęście jesz wtedy wszystko, choć bez szaleństw. Później przychodzi boom słoiczkowy. Ale po co pakować w Dziecia słoiczki, kiedy można mu gotować? – zapytuje sama siebie matka przedsiębiorcza czyli ja i zabiera się za konieczną lekturę. Z mądrych książek wiem już, że Bobas Lubi Wybór, a zamiast cukru lepiej użyć karobu, ksylitolu albo stewii (dwa ostatnie dla starszych dzieci). Że najlepsza kasza jaglana i olej kokosowy ewentualnie lniany (ale tylko na zimno!). Informacji jest dużo i przez moment zastanawiam się czy warto… jednak w przekonaniu o budowaniu w dziecku zamiłowania do domowej kuchni utwierdza mnie pierwszy kontakt bezpośredni ze słoiczkiem. Ja wiem, że niemowlak ma ograniczone poczucie smaku, ale spróbujcie na Boga zupy jarzynowej z królikiem i powiedzcie czy to da się zjeść?! Więc gotuję i mam z tego satysfakcję. Tym większą, że Halina je z nami. Nie od dziś wiadomo przecież, że to co na talerzu taty jest zdecydowanie smaczniejsze! A jak dodatkowo da się to rozmazać na ścianie to już ho, ho rarytas!

IMG_20150427_102040

Podczas gdy ja poważnie rozważam przemalowanie mieszkania na kolor brunatny, Halina poznaje nowe smaki. W granicach swoich możliwości oczywiście, bo podobnie jak spora grupa współczesnych dzieci ma alergię na mleko i kilka innych produktów. Gotowanie ma więc jeszcze jedną istotną zaletę – pozwala mi na pewność, że Dzieć nie je niczego z zakazanej listy. Zyskała Halina, ale zyskaliśmy też my. Jemy zdrowsze, bardziej zbilansowane posiłki. Mniej u nas w kuchni produktów przetworzonych, odkrywamy za to nowinki – amarantus, melasę, czystek. Przemiana nie ma jednak charakteru radykalnego, co napisawszy gorąco pozdrawiam znad kanapki z nutellą.