Wspomniane przeze mnie „pięć minut” to w modzie dla trendu tak naprawdę bardzo dużo. Tu nie chodzi o trendy, które znajdziecie w kolorowych pisemkach, których jest po kilkanaście, czy kilkadziesiąt na jeden sezon i które po chwili znikają z modowej powierzchni ziemi. Tu mowa o tendencjach, które trwają przeważnie około dwóch lat, a dla niektórych i o wiele dłużej, bo są czymś więcej niż tylko trendem – są stylem życia, sposobem na wyrażanie siebie. Ostatnim zjawiskiem tego typu, który utrzymał się przez mniej więcej dwa lata, był normcore, o którym więcej pisałam już TU, natomiast wcześniej był to choćby styl na hipstera, który mam wrażenie jeszcze nie do końca wymarł. Normcore był modą na proste kroje, casual w stylu lat 90. i generalnie boom na wszystko co zwykłe, proste, nijakie. Teraz wkracza styl, który różni się od normcoru pod każdym względem…

chaosmagic1

Kolaż: Maciej Macy Czerniejewski [Macy]

Zarówno normcore jak i chaos magic przypisujemy nowojorskiej agencji K-hole, która zajmuje się przewidywaniem trendów. To oni zrzucili na nas modę na zwyczajność, a teraz zabierają nam ją zastępując modą na oryginalność. Przyznam się, że mnie osobiście normcore naprawdę fascynował. Interesowało mnie to, jak szybko ludzie przyjęli ten trend i nie chcieli być inni, zapragnęli przynależeć do szerszej grupy, by być „normalnym”. Byłam i jestem pod wrażeniem, a jednocześnie nie cierpię normcoru od samego początku! Sama nigdy nie chciałam prostoty w mojej szafie i ubieram się jak mi się tylko podoba. Nie zmienia to jednak faktu, że ubrana w kolory, wzory, odważnie łącząc kroje, wyglądałam jak odmieniec pomiędzy dresowymi bluzami, Levisami 501 i białymi Adidasami Superstar… Czekałam tylko aż ten koszmar minie i wrócą czasy, w których będę mogła bez obaw założyć zabawny t-shirt, spódnicę w rzucającym się w oczy kolorze, zarzucić na to za dużą koszulę i do tego założyć sportowe buty, a może jeszcze i nietypową torebkę i jakąś biżuterię! A co! Po co się ograniczać?! Moda ma być zabawą i formą wyrażania siebie, a nie tłumienia swojego stylu pod warstwą dresu. Dlatego dawno nic mnie tak nie ucieszyło jak wieść o nadejściu ery chaos magic, która właśnie wyznaje tę zasadę: im oryginalniej, tym lepiej!

chaosmagic2

Kolaż: Maciej Macy Czerniejewski 

Jedna z założycielek K-Hole, Emily Segal, wspomniała w rozmowie z Vogue.com: „Chyba znaleźliśmy się w momencie, w którym zaczęliśmy się zastanawiać dokąd to prowadzi, co będzie następne? Wtedy zrozumieliśmy, że będzie to… magia.” Nie chodzi tu jednak o magię, która przywodzi nam na myśl czary, czarownice, czy Harry’ego Pottera, ale o taką, która jest naszą wewnętrzną siłą, obecną w każdym z nas. Chaos magic proponuje wyzwolić ją i śmiało pokazywać kim jesteśmy, nie bać się wyglądać tak jak naprawdę byśmy chcieli. Ważnymi elementami tego trendu, poza noszeniem ubrań zgodnych z naszym „JA”, są: kolory, wzory, kosmiczne inspiracje, styl hippie i brokat. Czas postawić się normalności i dać się ponieść magii!

Poniżej wybrane przeze mnie stylizacje w charakterze chaos magic z pokazów na wiosnę-lato 2016.

collage_chaos magic

Gucci, Maison Margiela, Mery Katrantzou, Moschino

collage_chaos_magic_men

Ashish, MM6 Martin Margiela, Gucci, Manish Arora

collage_chaos_magicc

Christopher Kane, Louis Vuitton, Marc Jacobs, Moschino

collage_chaos_magic_3

Ashish, Chanel, Rodarte, Antonio Marras

Tekst: Anna Nieszczerzewicz