Barcelona słynie z tego, że wieczorami lub nocą można znaleźć na jej ulicach dosłownie wszystko! Ludzie mają zwyczaj wystawiać swoje, już niepotrzebne rzeczy, na ulicę. Zazwyczaj nie sprzedają ich, nawet jeśli są w bardzo dobrym stanie. Aż do wczoraj nie zdawałam sobie dotąd sprawy ile takich rarytasków posiadam. Postanowiłam sfotografować i wymienić te najfajniejsze!

1. Akt pięknej murzynki.

1

Obraz wydaje się mały, ale w rzeczywistości jest wysoki na 1,60 m i szeroki na 1 metr. Likwidowali bar i wszystko co się w nim znajdowało wystawili na ulicę, przy której pracuję. Gdy go tylko zobaczyłam, stwierdziłam, że muszę go mieć. Przy jego transporcie pomagała KahaAneczka i Helka. Miałyśmy przy tym niemały ubaw!

2. Lustereczko, lustereczko.

2

To wielkie lustro znalazłam z koleżanką w opuszczonym i nieco creepy mieszkaniu. Tego dnia miałyśmy więcej łupów, ale nic nie równało się z tym skarbem! Nie wyobrażam sobie teraz, by nie było go w moim pokoju.

3. Ścianka z wystawy adidasa?

4

Nie wiem jak to inaczej nazwać. W każdym razie zmieniano wystawę w jednym ze sklepów adidasa i to cudeńko wystawiono po prostu na ulicę. Jak tu przejść obok obojętnie?

4. Regały do pokoju.

3

Takie dwa znalazłam z siostrą i znajomymi na ulicy. Nowiusieńkie, miały jeszcze folię na śrubkach. Początkowo myśleliśmy, że ktoś po nie zaraz przyjdzie, ale po dłuższej chwili i mając na uwadze, że stoją przy śmietniku, postanowiliśmy je wziąć. Ekipa z Polski pomogła i już po 10 minutach dwa regały były w naszym mieszkaniu.

5. Kolejny obraz.

5

Jak kiedyś wyglądał świat? A no właśnie tak. Kolejny łup. Ten przeszedł długą drogę i bardzo dziękuję mojej kuzynce Befatce i Zamiemu za niesienie go do domu. Sama nie dałabym rady!

6. Stolik.

6

Akurat ten stoliczek znalazłam na klatce schodowej. Świetnie sprawdza się na balkonie. Pijemy sobie przy nim kawkę, wygrzewamy się w słońcu, i to właśnie przy nim siedziałam 12 godzin robiąc przypisy do mojej pracy magisterskiej. Idealna wysokość. Plecy nie bolą.

7. Koc, otwieracz do piwa, SzataMiś i Jerry.

7

Kocyk, no wypisz wymaluj Burberry! Helka zabrała go z plaży i ostatecznie został u nas. Otwieracz-ryba, znaleziony w opuszczonym mieszkaniu. Jerryego Kaśka zastała siedzącego na jednej z barcelońskich ławek. No i SzataMiś… Jego historia warta jest osobnego artykułu. Znaleziony na ulicy, ukochany przez Tyriona. Któregoś dnia ja i Anuszka, jego druga mama, podzielimy się jego dziejami ze światem.

8. Szafka i głowa.

8

Moja współlokatorka, zwana przez nas Chomikiem, postanowiła przynieść te rzeczy do domu. Regał rozumiem, ale ta głowa? Dobrze, że już się jej nie boję.

Jak widać, nieźle można sobie podrasować mieszkanko. Poza sfotografowanymi, mamy jeszcze skrzynki na buty, zeszyty, kolorowe pudełka, kasety wideo, itp. Raz prawie miałam gitarę, ale okazało się, że pewien chłopak odłożył ją tylko na chwilę…

Już wkrótce kolejna porcja streetowych rarytasów! A Wy, co macie z ulicy?