Zrobiłam porządki na komputerze, w szafie, w komodzie, w garach… Nawet słoiki doczekały się solidnej selekcji. Znalazłam dziwne rzeczy, których od razu się pozbyłam. W końcu nowy rok. Dobrze by było wejść w niego z przytupem i z czystym mieszkaniem. Odkryłam wiele rzeczy. Po pierwsze, moją listę postanowień na 2015 rok, o której oczywiście zapomniałam, bo schowałam ją w takim miejscu, „żebym wiedziała gdzie jest”. Czyli na swoje miejsce, ale de facto nie mogłam jej znaleźć. Ale to, o czym chciałam opowiedzieć i co chciałabym podsumować, to postanowienie o moich podróżach. Chciałam w 2015 roku co miesiąc pojechać za granicę. Czyli odwiedzić co najmniej 12 różnych państw. Czy mi się to udało?

Styczeń

Styczeń rozpoczęłam wyjazdem do Berlina w drugim tygodniu o czym pisałam tutaj. Była to moja już druga wizyta w przeciągu dwóch miesięcy, no ale mówimy o 2015. Szybki weekendowy wypad by posilić się najlepszym europejskim kebabem i skoczyć na małe zakupki do Primarku.

InstagramCapture_b8f72d10-878f-4215-9bf7-6358d06392e9_jpg

Dwa tygodnie później pojechałam do Austrii… A dokładniej do Langenfeld blisko Solden na narty. Zrezygnowałam z weekendowego wyjazdu do Paryża, żeby szaleć na stoku, jednak do Paryża jeszcze wrócimy. Dwa tygodnie w górach na śnieżnych aktywnościach i wieczornych après-ski dały się we znaki i kolejny tydzień leżałam chora.

InstagramCapture_4481104e-1afa-4e43-92c2-b5c3b0ccc30b_jpg

Luty

W lutym poza kilkoma wyjściami do kina (tak, tak, w tym na „50 twarzy Greya”) zalążek miał mój pomysł o wyjeździe na EVS do Grecji. Pomysł ten, jak się potem okaże, mocno się rozwinął w mojej głowie.

dokumenty

Marzec

12 marca, dokładniej w czwartek, wraz z moimi koleżankami z kasztanowa pojechałyśmy na jednodniówkę do Londynu. Ot tak. Po prostu. Na dzień. Jednym plusem mojego kasztanowa (czyt. miejsca pracy) jest to, że gdy chcesz wolne – to je dostajesz. Idealne rozwiązanie dla napalonego podróżnika.

InstagramCapture_6bade702-79b7-45dd-9c19-6c5117b2b779_jpg

Ostatni weekend marca należał do Paryża, w którym spędziłam niesamowite chwile i spotkałam starych znajomych. Wyjazd oczywiście nie odbył się bez przygód, takich jak skakanie przez bramki w metrze, kupowanie biletów dla młodzieży do 14 roku życia i wypożyczanie rowerów, które było dla nas zbyt skomplikowane.

InstagramCapture_d665277c-018a-42dc-9ea4-d31e939797c0_jpg

Kwiecień

Kwiecień wiązał się z wieloma wyjazdami moich przyjaciół. Jedni wyjeżdżali na długo do pracy, inni wyjeżdżali na stałe. A ja tym razem zostałam. Jednak nie na długo. Dokładnie w połowie kwietnia postanowiłam odwiedzić moją rodzinę w Irlandii. Dokładniej Belfast. Pogoda była piękna, Irlandia taka zielona, no i obowiązkowe zakupy w Primarku raz na kwartał ;)

IMG_0075

Maj

Maj był zdecydowanie miesiącem debiutów. To właśnie wtedy pierwszy raz wzięłam udział w spartan race, w zajęciach cross fitu i karnęłam się pendolino.

IMG_0279

Czerwiec

To była wyprawa życia. Naszych 3 tygodni spędzonych w Kolumbii nie dałoby się opisać nawet w pięciotomowej powieści. Tysiące przelecianych kilometrów, setki kilometrów w lokalnym transporcie, mnóstwo poznanych ludzi, hektolitry clubu Kolumbia, 3 tygodnie imprezowania, 3 tygodnie zwiedzania, 3 tygodnie razem. Kolumbia to było najlepsze co mi się przydarzyło w 2015 roku.

IMG_0678

Aha… No i lot paralotnią też był spoko :)

11018648_10207085433364183_6689766112796152399_n

Lipiec

Wakacje lubię jednak spędzać w Gdyni. Tam gdzie chciałabym pojechać jest zdecydowanie za gorąco, a w trójmieście zawsze dzieje się coś ciekawego. W lipcu pierwszy raz wybrałam się na Openera wraz z Turkami, którzy przyjechali do mnie na coucha.

IMG_2107

Gdzieś pomiędzy mocnym postanowieniem o dbaniu o formę, codziennej jeździe na rowerze i jedzeniu wszystkich dostępnych sezonowych owoców, spędziłam z przyjaciółmi niesamowite chwile na jachcie i w wielu escape roomach.

IMG_2241

Sierpień

Jeżeli sierpień to koniecznie weekendowy wyjazd na Woodstock o którym pisałam tutaj. Jest to już coroczna tradycja moja i mojego taty. Od sierpnia cyklicznym stały się też moje wyjazdy do Warszawy tym pendolino, co mi się tak w maju spodobało i najważniejsza decyzja o wyjeździe na dwa miesiące.

WP_000971

Wrzesień

I tutaj zaczęłam się zastanawiać, że w sumie dawno nigdzie nie wyjechałam. Nadrobiłam wyjazdem na Maltę, o czym pisałam tutaj i tutaj.

DSC_2873

Wrzesień był również bardzo nerwowy. Musiałam załatwić urlop dwumiesięczny… co można się domyślać nie należało do najprostszych rzeczy. Podpisać dokumenty, pożegnać się z przyjaciółmi, kupić walizkę i wylecieć na wyspę Chios w Grecji o której nie miałam zielonego pojęcia.

IMG_5086

Październik

Zaczęło się. Grecja. Na początku krótkie rozeznanie w Atenach a dalej wyspa Chios. Pojechałam tam z myślą o wakacjach. Z myślą o spokoju. O naładowaniu akumulatorów. O przemyśleniu wszystkiego. O poukładaniu sobie w głowie wszystkich spraw. To tylko dwa miesiące, pomyślałam, to krótko, powtarzałam, akurat żeby ogarnąć wszystko. Tak bardzo się myliłam.

IMG_3420

Listopad

Moja Grecka przygoda zakorzeniła się w moim sercu tak bardzo, że niewyobrażalnie ciężko było mi stamtąd wracać. Nie wiedziałam, że mogę się aż tak przywiązać do zupełnie obcych i losowo spotkanych ludzi, że byłam w stanie rzucić wszystko co miałam w Polsce i zostać tam do końca życia.

IMG_4695

Nie mogłam.

Miałam bilety do Rzymu i Portugalii… Trzeba było lecieć.

Rzym mnie totalnie oczarował. Spędziłam tam tylko jeden dzień, ale starałam się wykorzystać go na maksa jak tylko mogłam. Obskoczyłam wszystkie najważniejsze miejsca i zabytki. Było warto.

IMG_4932

W Portugali pojechałam do jednej z moich przyjaciółek, by spędzić z nią weekend, napić się portugalskiego wina, pójść na imprezę i rozmawiać… Rozmawiać o życiu.

IMG_5118

Grudzień

Gdybym mogła wróciłabym na ten straszny okres do Grecji, gdzie świeciło słońce, unosił się zapach pomarańczy i na upartego można było się jeszcze wykąpać w morzu. Jednak nie. Wstawałam, gdy było ciemno, wracałam z pracy, gdy było już ciemno. Przez cały dzień też było ciemno. To było straszne. Na szczęście 80 procentowy rum, który kupiłam na początku roku w Austrii, ostał się i nie raz uratował mi życie w depresyjne wieczory.

Podsumowując:

* spędziłam ponad 300h w drodze

* byłam na szesnastu różnych lotniskach w 14 różnych krajach na dwóch kontynentach

* w przeciągu roku zwiedziłam 11 państw na dwóch kontynentach

* spałam w 29 różnych miastach europejskich i w Ameryce Południowej

* spróbowałam co najmniej 11 różnych rodzajów lokalnych alkoholi

* poznałam nie mniej jak… Nie no… Poznałam mnóstwo nowych osobowości

… i jak tak teraz o tym myślę… Cholera! To był naprawdę dobry rok!

IMG_3033

Życzę wam wszystkim, byście spełniali swoje marzenia. Nawet te najbardziej głupie i szalone, z których ludzie się śmieją. Nawet jeżeli mówią, że to bez sensu, to Ty masz widzieć w tym sens. I nawet jeżeli to nie są Twoje największe życiowe cele czy marzenia, ale chcesz to zrobić, żeby się dowiedzieć jakim jesteś człowiekiem i by udowodnić sobie że potrafisz… Po prostu odwróć się na pięcie… I to zrób! Pamiętajcie. Halina jest z was bardzo dumna.

Buziaki,

Kisses,

Küsse,

Bisous,

φιλιά,

Besos,

Póga,

Bews,

Beijos,

Baci!

halina