Ten wyjazd, jak większość z tych poza sezonem, był spontaniczny, zupełnie nieplanowany. Nasi znajomi, Zbyszek i Ewa, przebywają obecnie w Nicei. Na co dzień mieszkają w Warszawie, ale pamiętając o tym jak jesienna pogoda potrafi dać się we znaki, postanowili tę porę roku spędzić w Nicei, gdzie normalnie pracują zdalnie, ale bez deszczu, niskich temperatur i znanej nam wszystkim jesiennej depresji. Zostaliśmy z Bartkiem zaproszeni, by spędzić kilka dni w tej pięknej stolicy Lazurowego Wybrzeża. Do Nicei dostaliśmy się liniami Brussels Airlines z przesiadką w Brukseli, a bilety znaleźliśmy w naprawdę rozsądnej cenie. Pierwszego dnia wybraliśmy się na obiadokolację w centrum Nicei, gdyż dotarliśmy do miasta około 16.00, a więc za dużo czasu na zwiedzanie nie zostało. Nadrobiliśmy wszystko następnego dnia. Dzień rozpoczęliśmy od wycieczki rowerowej po długiej na 7 km Promenade des Anglais (promenady Anglików), która rozpościera się przy brzegu Baie des Anges (Zatoki Aniołów). Zobaczyliśmy również jeden z głównych placów, czyli Plac Massena z przepiękną fontanną w jego centrum. Słońce i piękne widoki szybko sprawiły, że zapomnieliśmy o szarej Warszawie.

Processed with VSCOcam with hb2 preset

DSC_0823

Processed with VSCOcam with hb2 preset

Processed with VSCOcam with hb2 preset

Processed with VSCOcam with hb2 preset

DSC_0785

DSC_0791

DSC_0810

DSC_0817

DSC_0809

DSC_0799

Po rowerach nadszedł czas na… samochód, którym pojechaliśmy do Monako. Można tam się ponoć dostać też autobusem i pociągiem, z czego szczególnie poleca się ten ostatni środek transportu, ponieważ nie zabraknie przepięknych widoków. My z samochodu również mogliśmy je podziwiać i naprawdę robią wrażenie. W Monako zaparkowaliśmy tuż obok ogromnych jachtów, których ceny były porażające, ale trudno się dziwić, w końcu w tym państwie-mieście przypada najwięcej milionerów na kilometr kwadratowy! Muszę przyznać, że to jedno z czystszych, jak nie najczystszych, miejscowości w jakich byłam. Bogactwo widać i czuć na każdym kroku. Dla tych co nie wiedzą, to tu organizowane są wyścigi Formuły 1 Grand Prix Monako, a państwo to jest księstwem rządzonym przez Alberta II. Wizerunki księcia i jego żony można zobaczyć w każdym sklepie i restauracji w Monako. Zszokował mnie fakt, że żeby zostać rezydentem w tym państwie należy jedynie kupić tu nieruchomość, zostać poleconym przez min. trzech innych rezydentów księstwa, dostarczyć zaświadczenia o niekaralności, a także wpłacić na konta banków w Monako przynajmniej pół miliona euro…

DSC_0105

Processed with VSCOcam with hb2 preset

Processed with VSCOcam with hb2 preset

DSC_1742

DSC_0104

Processed with VSCOcam with hb2 preset

Processed with VSCOcam with hb2 preset

DSC_1746

Po obejrzeniu miejsca, w którym poczułam się przytłoczona tak wielkim przepychem, wybraliśmy się do średniowiecznego miasteczka Èze, które jest po drodze do Nicei z Monako. To miasteczko jest umieszczone ponad 400 m n.p.m, a więc widoki stamtąd są niepowtarzalne! Èze jest ponoć bardzo chętnie odwiedzanym miasteczkiem, ale nam udało się obejść bez tłumów turystów dzięki temu, że przyjechaliśmy tam poza sezonem. Uliczki były niemalże opustoszałe, a przechodząc pomiędzy murami tego średniowiecznego miasta można było wyobrażać sobie ileż to historii ma ono już za sobą. Szczerze to Èze spodobało mi się nawet bardziej niż Monako, bo unosiła się nad nim taka magiczna aura i poczuliśmy się jakbyśmy cofnęli się w czasie.

Processed with VSCOcam with a5 preset
Processed with VSCOcam with a5 preset

Processed with VSCOcam with a5 preset

Processed with VSCOcam with a5 preset

Processed with VSCOcam with a5 preset

Processed with VSCOcam with a5 preset

Processed with VSCOcam with f2 preset

Processed with VSCOcam with se3 preset

Processed with VSCOcam with a5 preset

eze_collage

DSC_0025

DSC_0008

DSC_0044

Musieliśmy jednak w końcu wrócić do rzeczywistości i do Nicei. Będziemy tu jeszcze przez parę dni zanim wrócimy do Warszawy, gdzie ponoć mają nas zastać minusowe temperatury i śnieg… Staramy się więc nacieszyć tymi ostatnimi chwilami. Zdecydowanie każdemu polecam taki jesienny wypad, by naładować baterie na kolejne miesiące. Nam żadne śniegi już niestraszne!

Processed with VSCOcam with g3 preset

Zdjęcia: Ewa Kopiczyńska

Zdjęcia iPhone: Anna Nieszczerzewicz [Anka]