Po czwartkowo-sobotnim weekendzie w Konstancie wypadałoby w końcu pojechać do stolicy Rumunii i zobaczyć ten największy budynek w Europie, czyli parlament. Niełatwo wyjeżdżało się z willi z widokiem na morze i nielekko rezygnowało się z lanczyków w restauracjach i ze spotkań z koleżankami, ale… Taka kolej rzeczy. Jak wiadomo w naturze nic nie ginie i musi zostać zachowana równowaga. Tak więc z willi Dany przeniosłyśmy się do typowego rumuńskiego blokowiska do Sylvia. Sylvio był 52-letnim mężczyzną mieszkającym z matką na 7. piętrze blokowiska w centrum Bukaresztu. Sam Sylvio zajmował się w swoim życiu chyba wszystkim na raz. Był trenerem, nauczycielem w-fu, opiekunem wycieczek, handlowcem, konsultantem i kim on tam jeszcze nie był. Pierwszego dnia w Bukareszcie poszliśmy razem z naszym hostem na spacer po centrum miasta. Wąskie uliczki, zdjęcie przy głowie Drakuli i park ze zwierzętami. Bardzo przyjemne popołudnie, które zostało zwieńczone wieczornym winem.

  • Grzeluch się boi.
  • Wszystko jest pod kontrolą.
  • Uśmiech przy Draculi .
  • Restauracja.
  • Ładny ten zegar.
  • Ładny ten zegar i wazy.
  • Czarna kaczka.
  • Siedzi i panuje... panował.
  • Budynek.

Zwiedzanie parlamentu zostawiłyśmy sobie na następny dzień, ponieważ lot powrotny miałyśmy dosyć późno, a zwiedzanie zajmowało około 3 godziny. Bilety nie były drogie. Ja oczywiście prześlizgnęłam się na legitymacji studenckiej, której ważności nie sprawdzano. Istotną informacją jest to, że jeżeli chce się robić zdjęcia w środku budynku trzeba również wykupić odpowiednią przepustkę. W przeciwnym wypadku trzeba zostawić aparat w depozycje. Trzeba – nie trzeba. Ja miałam ze sobą swojego Nikona przechodząc przez bramki i jak zwykle dopóki nikt mi nie zwróci uwagi to idę. No i nikt nie zwrócił, aparat wzięłam ze sobą, przepustki nie kupiłam. Zresztą, jeżeli chcecie dokładniej zaplanować zwiedzanie, wszystkiego dowiecie się na tej stronie.

DSC_2058

Wnętrze parlamentu naprawdę robi wrażenie. Nawet pozwolę sobie opowiedzieć trochę na temat tego wybitnie niepraktycznego budynku.

Został on zbudowany na rozkaz Nicolae Ceaușescu, rumuńskiego polityka komunistycznego, który sprawował władzę dyktatorską w latach 1967-1989. Ceaușescu ubzdurał sobie, że on chce taki pałacyk i nie było zmiłuj. Kazał zrównać z ziemią wszystkie mieszkania, wszystkie domy i wszystko co stało na terenie, na którym on chciał wybudować sobie chatkę. Z opowieści przewodniczki zapamiętałam również to, że Ceaușescu przez panowaniem był… szewcem. Podobno widok z balkonu prezydenckiego miał wyglądać jak Avenue des Champs-Élysées, czyli aleja Pól Elizejskich w Paryżu.

DSC_2124

I teraz trochę liczb, bo są one niesamowite:

*łączna powierzchnia zabudowy 830 tysięcy m2;

*budynek podzielony jest na 3 części, każda z nich różni się przeznaczeniem;

*pałac posiada około 1100 pomieszczeń, w 440 z nich mieszczą się biura;

* pałac posiada 30 wielofunkcyjnych sal (największa z nich ma 16 metrów wysokości i kubaturę 2200 m³);

*pałac posiada cztery restauracje, trzy biblioteki, dwa parkingi podziemne, jedną salę koncertową;

*pałac posiada 12 nadziemnych kondygnacji, pod ziemią znajduje się osiem poziomów, z których cztery wciąż nie są wdrożone do eksploatacji;

* przy budowie zużyto trzy i pół tysiąca ton kryształu do skonstruowania 480 żyrandoli (największy z nich waży 2,5 tony);

*na sufitach zamontowano 1409 mniejszych punktów świetlnych;

*wykorzystano 700 tysięcy ton stali i brązu do wykonania monumentalnych drzwi i okien;

*do pokrycia drewnianych posadzek i parkietów zużyto 900 tysięcy m³ drewna;

*wnętrze upiększono kosztownymi dywanami zajmującymi powierzchnię 200 tysięcy m².

Robi wrażenie? Podobno prace nad budową pałacu były bardzo ryzykowne. Pracownicy zarabiali bardzo duże pieniądze, jednak wielu z nich zmarło. Do dzisiaj nie odnaleziono sześciu ciał.

  • Tablica informacyjna
  • Budynek.
  • Sala 1.
  • Sala konferencyjna.
  • Korytarz.
  • Żyrandol.
  • Sala 2.

Jest taka jedna ciekawostka. Pałac posiada monumentalny balkon, zwany balkonem prezydenckim, z którego Ceaușescu miał wygłaszać przemowy do zgromadzonych na placu przed pałacem tłumów. Do dzisiaj jedyną osobą, która przemawiała z balkonu prezydenckiego do zgromadzonych tłumów pozostaje Michael Jackson.

To co mnie jeszcze osobiście zainteresowało w pałacu i to o czym przewodnicy opowiadają, to sala w której Ceaușescu wygłaszał swoje mowy. Była to ogromna sala zaprojektowana w taki akustyczny sposób, że gdy było w niej 50 osób, miało się wrażenie, że jest w niej pięciotysięczny tłum. Tak więc jak 10 osób zaczęło klaskać, cała sala wypełniła się dźwiękiem aplauzu.

Następnie nasz Sylvio zabrał nas na tutejszy przysmak, czyli mititei. To mieszane mięso mielone, odpowiednio przyprawione, uformowane w niewielkie wałeczki i upieczone na grillu. Jest to bardzo tanie i jest serwowane w parku koło pałacu na papierowych talerzach z lanym piwem Ciuc.

DSC_2134

Tak. Idealne zakończenie wizyty w Rumunii. Było bardzo fajnie.

halina