O Atenach to ja nie mogę powiedzieć zbyt wiele. Oczywiście jak zwykle wiedziałam, że tam pojadę od dobrego miesiąca, ale miałam mieć bardzo mało czasu na zwiedzenie czegokolwiek. Skupiłam się więc na poznaniu greckiej kultury.

Ale zaczynając od podstaw. Do Aten z Warszawy – Modlina można dolecieć już za 159zł w dwie strony. Można, jak ma się szczęście i zaplanuje się wyjazd z co najmniej 2 miesięcznym wyprzedzeniem. Tanie loty oferują linie Ryanair.

Nocleg w centrum Aten można znaleźć od 10 euro. I ja właśnie taki znalazłam w 6-osobowym pokoju. Zawsze rezerwuję hostel na wszelki wypadek jakbym nie znalazłam darmowego noclegu na Couchsurfingu. Ponieważ tym razem jechałam sama musiałam mieć pewność, że mój host nie będzie świrem. Ustaliłam, że z potencjalnym gospodarzem muszę mieć kontakt co najmniej 5 dni przed przyjazdem. Udało się! Znalazłam Pavlo.

Po przylocie na lotnisko w Atenach udałam się na poszukiwania autobusu 95X, który jedzie z lotniska do centrum miasta. I tutaj liczy się spostrzegawczość ludzi turystyki taniej, ponieważ autobusów 95X jest wiele i każdy z nich ma różny kierunek. Ja udałam się w stronę Syntagma. Na przystanku czekał już Pavlos, zgarnął mnie i w bardzo grzeczny sposób wytłumaczył mi, że nie możemy jeszcze wrócić do domu… bo coś… i pójdziemy… gdzieś… żeby wypić piw… kilka… i wrócimy około… którejś. Grecki styl mnie zawsze przerażał. Nie wiem jak można żyć z tak wieloma niewiadomymi w swoim życiu. Z tyloma „może”, „jakoś”, „damy radę”, „ogarnie się”, „przecież to można jutro”.

Poszliśmy do knajpy, która była w stylu PRL-owskim. Mój gospodarz opowiadał o tym, że odkąd skończył liceum, czyli dobre 17 lat temu, nic w tym miejscu się nie zmieniło. I dokładnie tak to wyglądało: jakby w 1998 wszedł tam Rumuński dekorator wnętrz i powiedział: „Zrobię tutaj cudo!”. Od razu wiadomo, że nie mogło z tego wyjść nic dobrego.

IMG_3102

Tiniako Leoforos Alexandras

Jednak miejsce samo w sobie miało urok, potencjał i przyjemnie się tam siedziało. Ważna informacja jest taka, że w knajpach w Grecji można palić, więc wracając do domu śmierdzi się co najmniej jak po licealnej potańcówce w miejskim klubie. Aha… i w Grecji jest zakaz jazdy po pijaku. Jest… ale nikt go nie przestrzega.

– To ile możecie wypić zanim wsiądziecie za kółko? – spytałam Pavlosa.

– Tak dwa piwa.

– Ty wypiłeś już 4… możesz prowadzić?

– Oczywiście! To nie jest tak, że możesz tylko tyle i już. Możesz wypić ile chcesz dopóki nie robisz nikomu krzywdy. Widzisz, my prowadzimy po pijaku, a i tak jest mniej wypadków niż w Polsce. My po prostu umiemy pić. Jeżeli czujesz się dobrze po 4, 5, 10 piwach, to czemu masz nie prowadzić?

Grecka logika. Swoją drogą ja po 4 piwach… Muszę to przyznać… nie potrafiłabym zaparkować tak IDEALNIE jak Pavlos.

Naszym kolejnym przystankiem były zakąski, a raczej dobre mięcho na ząb.

IMG_3105

Wieprzowina i kurczak zawinięty w bekonie. Chlebki w sosie… w sosie kwaśnym :)

Do domu wróciliśmy koło 4. Pavlos miał na 8 do pracy i myślałam, że będzie na mnie śmiertelnie zły, że tak długo łaziliśmy, jednak on stwierdził, że dla niego to normalne i mam się niczym nie przejmować. I wstyd przyznać, że jeden dzień w Atenach spędziłam na gnicie w łóżku do 13… Ale tak niestety było.

Gdy już się wywlokłam z łóżka, stwierdziłam, że moje buty w których przyjechałam, strasznie mnie obcierają i w tym przypadku jest mi NIEZBĘDNA nowa para butów. Do tego celu nadawał się market przy Syntagma. Sklepy zaczynały się od Dolce & Gabbana poprzez wszystkie markowe obuwie kończąc na skórzanych torebkach. Jednak idąc w głąb można znaleźć niejeden magiczny sklep z butami od 3 euro.

Następnie udałam się do skupiska zabytków, czyli przystanek metra Akropol. Tak, za ogrodem oliwkowym można było dostrzec Akropol, który wyglądał mniej więcej jak dworzec w Sopocie czyli… był w budowie i to podobno już od dobrych 3 lat.

IMG_3120

Grecy wymyślili technikę biletu zbiorczego, czyli płacisz 12 euro (6 euro studenci z Europy z ważną legitymacją studencką, którą sprawdzają pod każdym kątem) i możesz zwiedzić wszystko co wypada zobaczyć. Ja oczywiście nie miałabym na to czasu więc Akropol obejrzałam z daleka, weszłam na wzgórze, z którego rozpościerał się widok na całe Ateny i poszłam dalej przez ruiny.

IMG_3118

Obchodząc wszystko doszłam do Placu Monastiraki, gdzie zjadłam obiad w Savvas. Dosyć spora knajpa, niedroga i bardzo dobra kuchnia z przemiłą obsługą. Pokręciłam się po placu, rozejrzałam się za pamiątkami, doszłam z powrotem do metra. W sumie to nie miałam żadnej mapy ani GPS-u, ale wystarczyło mieć Akropol cały czas po swojej prawej stronie i obejść go dookoła, by wrócić do stacji metra z której wysiadałam. Jeżeli chodzi o bilety do metra to studencki kosztuje 60 eurocentów za 70 minut, normalny 1,20 za 70 minut i dobowy to około 4 euro, ale ja nie kupiłam żadnego. W greckim metrze nie ma bramek, nie widziałam też strażników, którzy by pilnowali tego czy każdy skasował bilet. Ale to oczywiście indywidualna decyzja.

IMG_3143

Pamiąteczkę z Aten polecam.

Po powrocie do domu i krótkiej drzemce razem ze znajomą Pavlosa udaliśmy się na miasto. Najpierw wypiliśmy piwo w plenerze i pożywiliśmy się tutejszą pitą, którą można dostać w każdej budce i restauracji za około 2 euro.

IMG_3150

Następnie udaliśmy się do klubu Foire Kapnikarea. Była to taneczna część naszej imprezy. Muzyka była fajna, wejście było za darmo, a piwo kosztowało 4 euro za duży, półlitrowy pokal. Ostatnim punktem naszej wycieczki był klub Palenque Zografou, w którym ludzie tańczyli salsę. Ja to się tylko przyglądałam co ludzie wyczyniają na parkiecie, a tańczyli no… no dobrze.

Po 3 drinkach wódki z cydrem, 3 szotach żubrówki z mrożonymi malinami, 5 piwach i 4 drinkach później Pavlos stwierdził, że nie zdążę dojechać na lotnisko autobusem, więc zawiezie mnie autem, ale don’t worry, don’t worry it is very safe, I’m O.K. Ponieważ było już grubo po 4 w nocy, a ja miałam samolot o 5.20… Cóż innego mi pozostało?

Na lotnisko dotarłam, na samolot zdążyłam, jedynie spać mi się strasznie chciało. Lecimy na wyspę Chios.

Do usłyszenia!

halina