Jeżeli chce się zobaczyć WSZYSTKO, z pewnością nie. Ale żeby poczuć to miasto, zachwycić się i wyjechać z apetytem na więcej – jak najbardziej.

Jeśli chodzi o typowe atrakcje turystyczne to może powierzchownie, ale udało się nam całkiem sporo zobaczyć. Duuużo chodziliśmy, ale pogoda była tak piękna, że była to czysta przyjemność.

Tip number one:  warto pamiętać o zaopatrzeniu się w super wygodne buty. Moje po pierwszym dniu wielogodzinnego spacerowania brukowanymi uliczkami zaczęły trochę mi doskwierać.

Oto mapka z zaznaczonymi punktami, które udało nam się zobaczyć. Na zielono nasza ścieżka z pierwszego dnia, a na niebiesko z drugiego.

0139a2b1b5d83616cd26d353a3fa5e4df6af2bd299

  1. Basilica di Santa Maria in Trastevere                                           I   Isola Tiberina                  
  2. Piazza Navona                                                                                     II  Vittoriano
  3. Panthenon                                                                                            III Giardino degli Aranci
  4. Fontana di Trevi                                                                                       (Ogród Pomarańczowy)
  5. Scalinata di Trinita dei Monti (Schody Hiszpańskie)                 IV Piramide di Caio Cestio
  6. Villa Borgese                                                                                         V  Colosseo
  7. Piazza del Popolo
  8. Castel Sant Angelo
  9. Piazza San Pietro
Piaza Navona

Piazza Navona

Panthenon

Panthenon

Fontana di Trevi

Fontana di Trevi

Schody Hiszpańskie

Schody Hiszpańskie

Villa Borgese

Villa Borgese

Piazza del Popolo

Piazza del Popolo

Castel Sant Angelo

Castel Sant Angelo

Basilica di San Pietro

Basilica di San Pietro

Isola Tiberina

Isola Tiberina

Widok na Piazza Venezia z Vittoriano

Widok na Piazza Venecia z Vittoriano

01edcbaa44767d3c3309630cb1abf77082206967fc

Ogród Pomarańczowy

Piramide di Caio Cestio

Piramide di Caio Cestio

Colosseo

Colosseo

Szczególną uwagę warto zwrócić na Vittoriano skąd roztacza się przepiękną panorama całego miasta, a także bardzo dobrze można obejrzeć sobie znajdujące się w pobliżu Forum Romanum. Wjazd windą na samą górę kosztuje 7 EUR. Przyznam szczerze, że na początku nie byłam przekonana, co do pomysłu, żeby rzeczywiście tam wjechać, bo już z niższych tarasów widok jest bardzo ładny, ale w końcu to zrobiliśmy i zdecydowanie nie żałuję. Widać niemalże całe miasto, do tego są tablice opisujące każdy istotny budynek widoczny z daleka, dzięki czemu łatwiej się zorientować i zdać sobie sprawę z tego, na co tak naprawdę się patrzy. Pięknie, pięknie… aż ociągałam się z zejściem na dół…

Szukając fajnego zakwaterowania w Rzymie, często poleca się okolice Trastevere. My podążając za tą radą właśnie tam się zatrzymaliśmy i byliśmy bardzo zadowoleni. Na każdym kroku małe knajpki, świetna atmosfera, to miejsce zdecydowanie nie zamiera po zmroku nawet poza sezonem. Następnym razem zdecydowanie wybrałabym się tam ponownie, z większym zapasem czasu na swobodną eksplorację.

Oczywiście wielokrotnie zboczyliśmy z naszej ścieżki zwiedzania, bo czymże byłaby wyprawa do Włoch bez totalnego poddania się wszystkim gastronomicznym pokusom, które czyhają na każdym rogu. Rozpoczynając od kawy, która praktycznie wszędzie jest pyszna, jednym słowem raj dla takiej fanatyczki dobrze zrobionego cappuccino jak ja.

Tu od razu polecę najlepsze cappuccino na jakie się natknęłam w bardzo prostym barze zwanym po prostu Bar del Cappucino (Via Arenula, 50). Bezbłędne za każdym razem, naprawdę musiałam się powstrzymywać, żeby nie wypić kilku na raz, bo już i tak moja dniowa średnia ilość kaw we Włoszech to zwykle około czterech…

Jak już mowa o przysmakach, jest jedno miejsce bardzo autentyczne i szalenie popularne, gdzie można w niesamowitym klimacie spróbować typowej rzymskiej pizzy. To miejsce ma chyba ze trzy nazwy, ja poznałam je jako Ai Marmi (Viale di Trastevere, 53), na szyldzie zobaczycie jednak jedynie proste: „PIZZERIA”, więc nie byliśmy pewni czy to na pewno tam, gdzie nam się wydawało, ale pierwszy z brzegu przechodzień od razu rozwiał naszą wątpliwość.

Rzymska pizza jest bardzo cienka i chrupiąca, pyszna oczywiście, jednak odrobinę sucha jak na mój gust, więc chyba wychodzi na to, że jestem fanką odrobinę grubszej wersji, podobno neapolitańskiej (tam mnie jeszcze nie było, więc trzeba będzie spróbować ;)). Do Ai Marmi jednak bezwzględnie warto wstąpić, bo klimat jest niesamowity, bardzo głośno, bardzo prosto, bardzo włosko i proces twórczy można obserwować czekając na swoje jedzonko. To wszystko razem było dla mnie jak niesamowity spektakl.

Skusiliśmy się tam także na przepyszne provolone z wędliną i pieczarkami i oczywiście na ukoronowanie wieczoru: niesamowite klasyczne tiramisu…

Tu kilka typowych pyszności, których skosztowaliśmy:

Jeszcze jedno miejsce, którego nie mogliśmy pominąć to bar Freni e Frizioni (Via del Politeama, 4/6), idealny na późno popołudniowe apperitivo: czyli płacisz raz i jesz ile chcesz. Bardzo dobre jedzenie i jeszcze lepsze drinki! Ja wybrałam bardzo popularny koktajl o nazwie: Cristian’s Passion (puree truskawkowe + marakuja + St. Gremain + sok z cytryny + wódka) pyyszka. Bez względu na drinkowe preferencje możecie liczyć na profesjonalną obsługę barmańską. Świetne miejsce.

 

KRÓTKIE PODSUMOWANIE:

  • Vittoriano to świetne miejsce, żeby zobaczyć fantastyczna panoramę Rzymu.
  • Pamiętajcie, że w większości barów ceny mogą różnić się w zależności od tego czy zdecydujecie się usiąść przy stoliku czy wypić szybką kawę przy barze.
  • Zakwaterowanie w Trastevere to znakomity pomysł.

 

MOJE OBOWIĄZKOWE PUNKTY DO ZOBACZENIA NASTĘPNYM RAZEM:

  1. Wizyta w muzeach watykańskich (ograniczony czas nie pozwolił tym razem…)
  2. Wzgórze nad Trastevere (panorama miast trochę z innej strony)
  3. Koloseum po zmierzchu (taki pomysł: znaleźć idealny wysoko położony taras i podziwiać je z drinkiem w ręku)

 

OBOWIĄZKOWE PRZYSMAKI DO SPRÓBOWANIA NASTĘPNYM RAZEM:

  • Smażony kwiat cukinii
  • Panna cotta
  • Jakieś niesamowite lody ;)

Listy oczywiście pozostawiam otwarte, pewnie jeszcze sporo perełek się nazbiera.

Nie mogę się doczekać! :)