Tak się składa, że przeprowadziłam się niedawno poza granice mojego kraju – tak bezterminowo. Mam mocne postanowienie budować swoje życie poza tym co znane, ululane przez tyle lat.
W końcu, mimo  jakiś tam narzekań, życie w kraju urodzenia daje Ci sporo komfortu psychicznego. Ale nie tylko o komfort i bezpieczeństwo w życiu chodzi- myślałam pakując walizki z dużym apetytem na przygodę i zmianę. I jak już dotarłam do celu, rozpakowałam walizki…to szybko zaskoczyłam samą siebie. A mianowicie, mój zapał i optymizm wyparował – pokój nie ten, łóżko nie to, czemu tak tu drogo, chyba nie znam języka tak dobrze jak myślałam, czy na pewno znajdę pracę ect.
Po prostu poszła litania mentalnych strachów…jakkolwiek to zabrzmi poczułam się naga i bardzo zdana na siebie. Poczułam wręcz fizycznie, że życie na emigracji to nie drink z palemką, to ciągłe wychylanie się, wysiłek, ciągła zmiana i w końcu tęsknota. Tęsknota za rodziną, przyjaciółmi, znajomymi, codziennymi rytuałami. Ale z drugiej strony aby móc zacząć nowy etap, trzeba zamknąć poprzedni choćby nie wiem jak to bolało…

 

how-to-get-out-of-your-comfort-zone-e1451425107124

 

 

Odważysz się marzyć – wyjdź ze swojej strefy komfortu !