Z akcesoriami Alicja Getka LAB zetknęłam się po raz pierwszy podczas eventu w Cafe TVN, o czym pisałam już TU. Od razu zwróciłam uwagę na stoisko z portfelami, pokrowcami, organizerami, portmonetkami, kopertówkami. Nie tylko duży wybór skłonił mnie do tego, żeby podejść, ale i kolory akcesoriów oraz piękna ekspozycja z walizkami retro. Jednak dopiero, gdy podeszłam bliżej, zrozumiałam cały fenomen tych produktów. Sięgnęłam po portfel i od razu zwróciłam uwagę na bardzo przyjemny materiał i na dobrą jakość skóry, którą było widać gołym okiem. Potem przyjrzałam się projektowi modelu, który trzymałam w rękach i bardzo spodobał mi się sam design oraz to, jak każdy jego element został dokładnie przemyślany. Następnie moją uwagę przykuła transparentna folia, która, jak mi opowiedziano, się nie odkształca, nie niszczy, a przy tym ułatwia nam znalezienie drobniaków i spersonalizowanie naszego portfela. „Genialne!” pomyślałam, przypominając sobie jak to ja sama męczę się z kieszonką wypełnioną monetami.

Musiałam się przekonać na własnej skórze i niedługo potem portfel z metką Alicja Getka LAB znalazł się w mojej torebce. Następnym krokiem było już tylko spotkać się z projektantką i dowiedzieć się więcej o jej akcesoriach. Na sesję i wywiad Alicja zaprosiła nas do swojej pracowni. Wdrapałyśmy się z Helą na drugie piętro, gdzie w drzwiach przywitała nas projektantka i Marta Kurzątkowska, z którą wspólnie prowadzą markę. Wszędzie były przepiękne skóry, mnóstwo narzędzi, przyborów, produkty w trakcie powstawania, a także te już gotowe. Nie brakowało również kwiatów, które pięknie podkreślały wystrój, a wszystko podkręcał jeszcze widok na centrum miasta. Z pewnością nie ma lepszego sposobu na poznanie marki, jak porozmawianie z projektantem i zobaczenie jego pracowni, ale Wy wcale nie musicie wybierać się tam osobiście. Przeczytajcie wywiad z Alicją i zobaczcie zdjęcia, a my gwarantujemy, że szybko przeniesiecie się w to miejsce… Udanej podróży!

Bez nazwy-12

Jak to się stało, że założyłaś firmę Alicja Getka LAB?

Od zawsze chciałam tworzyć coś innego, niepowtarzalnego, wyjątkowego, czego nie można znaleźć w pierwszej lepszej sieciówce. Projektowania uczyłam się na Wzornictwie Przemysłowym w warszawskiej ASP i prosto po studiach pojechałam do Sztokholmu, gdzie znalazłam pracę w studiu projektowym zajmującym się meblami i mniejszymi akcesoriami do domu do produkcji przemysłowej. Bardzo podoba mi się skandynawski design, więc wybrałam właśnie to miejsce. Tam miałam problem… ze znalezieniem idealnego portfela! Postanowiłam więc, że zrobię go sobie sama. Oczywiście to nie było tak, że pierwszy już był perfekcyjny, tylko doszłam do tego metodą prób i błędów, ale udało się! Pierwszą formą jaką zrobiłam był model, który teraz nazywa się Pocket Big i wciąż ten portfel mam. Od razu znajomi go zauważyli i pytali się: ojej, skąd masz taki fajny portfel?; zrobisz mi też taki? [śmiech]. Coraz więcej ludzi się interesowało i zaczęli u mnie te portfele zamawiać. To było nieco ponad dwa lata temu i wtedy właśnie pomyślałam sobie, że może to jest jakiś pomysł na biznes! Markę założyłam sama, ale od niedawna dołączyła do mnie Marta Kurzątkowska, która bardzo dużo wniosła do firmy i teraz obie się tym zajmujemy.

Co było dla Ciebie największym wyzwaniem w stworzeniu marki?

Marta Kurzątkowska: Dopiero będą wyzwania [śmiech]!

Alicja: No pewnie! Prawda jest taka, że ta firma nie istnieje dlatego, bo pewnego dnia sobie tak po prostu ją wymyśliłam, tylko to ludzie w pewnym sensie „wymusili” jej powstanie. Dlatego nie musiałam sprostać jakiemuś wielkiemu wyzwaniu, bo klienci szybko się pojawili i chcieli kupować to, co robiłam. Co więcej, te rzeczy były i są tak inne, że od początku nie miałam takiej prawdziwej konkurencji. Duże transparentne kieszonki w naszych portfelach są od początku moim pomysłem i, co mnie bardzo zaszokowało, tego nigdzie więcej na świecie nie ma! Bardzo dobrze idzie sprzedaż, mamy zamówienia bezpośrednie, pojawiamy się na targach i oczywiście sprzedajemy przez Internet. Marka funkcjonuje jednocześnie w Warszawie i Londynie, a obecnie jesteśmy w bardzo rozwojowym momencie dla firmy.

Jak wspomniałaś, jesteś po wzornictwie przemysłowym. Ile dało Ci wykształcenie, żebyś mogła prowadzić własną markę?

Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że moje studia bardzo dobrze mnie przygotowały, dały mi bardzo duże podłoże do tego, by prowadzić własną markę. Na trzecim roku miałam nawet możliwość wyjechania do Mediolanu na wymianę studencką, gdzie po raz pierwszy zetknęłam się z projektowaniem akcesoriów modowych. Uczyłam się m.in. od projektantki, która pracowała w domu mody Bottega Veneta. Dzięki wykształceniu, wiele rzeczy byłam w stanie przewidzieć, zostałam przygotowana na problemy jakie mogą pojawić się w procesie produkcyjnym, podczas zamawiania materiałów i oczywiście, podczas samego projektowania. Mieliśmy wspaniałych profesorów, uczono nas praktycznego podejścia, uczyliśmy się robić projekty, które były możliwe do zrealizowania, a nie tylko jakieś koncepty, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Studia wiele mi dały, a wzornictwo przemysłowe to jest taki mój fundament, moja baza, od której wychodzę, której się trzymam projektując na co dzień.

DSC_3689

Wchodząc na Twoją stronę internetową, znajdziemy tam nie tylko sklep, ale i Twoje portfolio, które pokazuje, że zajmujesz się szeroko pojętym designem. Łączysz te dwie sfery w projektowaniu akcesoriów?

To prawda, moje portfolio jest bardzo różnorodne, ale proces projektowy jest taki sam. Prawda jest taka, że niewiele się różni od siebie projektowanie portfela od projektowania mebla, lampy, zegarka, czy czegokolwiek innego. Droga projektowa jest taka sama, identyczne jest badanie rynku, szukanie inspiracji, czy rozwiązywanie problemów itd. Nasza firma jest, jak ja to nazywam, małym studiem projektowym, a to dlatego, że nie chcę ograniczać się do nazywania tego co robimy „galanterią skórzaną”. Wzornictwo przemysłowe to jest mój zawód i podchodzę w ogóle inaczej do akcesoriów.

Opowiedz proszę więcej o tym tajemniczym transparentnym materiale. Co to za tworzywo, jak działa i skąd pomysł na jego użycie?

Jest to PCV, folia ta ma tak zwaną pamięć kształtu, co znaczy tyle, że jak się odkształci, np. przez monety, to wróci do swojej poprzedniej formy. Przez taką folię bardzo dobrze działa też dotyk, co świetnie się sprawdza, gdy chcemy schować do transparentnej kieszonki nasz telefon bądź tablet. Od dawna chodziło za mną, by pokombinować coś z użyciem przezroczystej folii. Pewnie, są już na rynku transparentne detale, ale to raczej na karty, zdjęcia, czy wizytówki, a ja sobie pomyślałam: „dlaczego by nie zrobić takiej kieszonki na monety?”. Myślę, że tak jest łatwiej podczas zakupów, bo otwierasz i od razu widzisz pieniądze, nie musisz ich nerwowo przy tej kasie szukać. Zajęło mi to trochę czasu, by znaleźć takie tworzywo, które będzie idealne. Pierwsza lepsza folia nie spełni oczekiwań, może żółknąć, rysować się i pękać – nasza tak nie robi, co widać nawet patrząc na pierwsze projekty…

Marta: No weź pokaż! To jest właśnie Alicji najlepsza wizytówka – pierwszy Pocket Big.

Alicja [pokazując portfel]: To jest model, który mam już prawie dwa lata i on jest dzień w dzień w damskiej torebce, a wszystkie wiemy co to znaczy [śmiech]. Zobaczcie jak ta folia świetnie się trzyma.

DSC_3696

Skąd pomysł, by do nazwy firmy dodać „LAB”?

Kiedy pojawiło się zainteresowanie moimi pierwszymi produktami, założyłam fanpage’a na Facebooku i taką wtedy wymyśliłam nazwę. To nawet nie była już marka, tylko strona poświęcona moim produktom, które jeszcze wtedy robiłam w Sztokholmie. Pracownia, w której tam pracowałam kojarzyła mi się właśnie z takim laboratorium, a do tego ja sama mam do projektowania dość eksperymentalne podejście, i dlatego to „LAB” mi pasowało, więc tak już zostało.

Jak wygląda sam proces produkcji? Bo rozumiem, że Ty projektujesz, a resztą, np. szyciem, kto się zajmuje?

Tak, ja się zajmuję projektowaniem, a szyją dla nas panie szwaczki, które od lat profesjonalnie się tym zajmują. To jest wciąż od A do Z ręczna robota, co oczywiście zajmuje dużo czasu, więc szukamy kogoś do pomocy z racji tego, że firma szybko się rozwija. Chcemy wkrótce pomóc sobie trochę wykrojnikami, czyli taką prasą, która naciska i wyciska z tej skóry gotową formę. Wciąż jednak, nawet jak usprawnimy proces powstawania produktu, to będzie tu przede wszystkim ręczna produkcja, bo jakości jaką się w ten sposób osiąga nie dorówna żadna maszyna.

Jak mówisz, zależy Ci, by Twoje produkty gwarantowały świetną jakość. Powiedz, czym się kierujesz przy wyborze skór i materiałów oraz skąd je pozyskujesz?

Przy wyborze bardzo mi zależy na tym, by kolory były wyjątkowe i to one sprawiają, że właśnie nie jest to ta tradycyjna galanteria skórzana, kojarzona z brązami, beżami, bordo i czernią, tylko u nas jest więcej odcieni: mamy błękit, niebieski, łososiowy, szmaragdową zieleń, brzoskwiniowy, pistację… Używamy nawet metalicznych kolorów, jak np. srebro czy złoto, i przy nich dajemy trochę więcej graficznych rozwiązań, bo te skóry od środka są barwione na czarno i w tym kolorze też są przeszycia. Natomiast skóry pozyskujemy z różnych miejsc, ale mamy jedną ulubioną hurtownię, gdzie stawia się na nietypowy kolor i oryginalną fakturę. Korzystamy ze skór włoskich, hiszpańskich, ale i polskich. Co ważne, używamy skór, które są efektem ubocznym przemysłu mięsnego. Uważam, że tak jest bardziej ekologicznie i widzę sens w tym, żeby wykorzystać/przetworzyć jak najwięcej z tego co tylko możemy z takiej produkcji mięsa, bez marnotrawienia żadnych elementów. Zupełnie inaczej jest w przypadku eko-skóry, która z ekologią nie ma kompletnie nic wspólnego, zarówno pod względem produkcji, jak i rozkładu tworzywa. Później, z takiego materiału powstaje, dajmy na to właśnie portfel, i on nigdy nie będzie nawet w połowie tak dobrej jakości jak ten z prawdziwej skóry. Cykl życia produktu z eko-skóry znacznie się skraca, ilość śmieci na świecie rośnie, a przecież tworzywo takie nie ulega zbytnio rozkładowi. Swoją drogą bardzo podoba mi się idea recyklingu i gdzieś myślę o tym, żeby w niedalekiej przyszłości tworzyć akcesoria z nowych opracowanych przez siebie materiałów, które uzyskałabym drogą recyklingu. Taka trochę zabawa w małego odkrywcę [śmiech].

bez nazwy-5

Jest coś co specjalnie Cię inspiruje?

Inspirują mnie ludzie, ich zachowania, jakieś rytuały. Jestem trochę takim obserwatorem, wszystko sobie analizuję. Od zawsze też lubiłam etap researchu, czyli to kiedy sprawdzasz co jest na rynku, jak to do tej pory działa, jakie są tego lepsze i gorsze strony. Teraz w ogóle żyjemy w bardzo ciekawych czasach, bo wszystko się szybko zmienia, jest dynamiczne, jest postęp technologiczny i to też jest dla mnie ciekawe, to jak ludzie odbierają te nowe rzeczy, jak się do nich przywiązują lub nie, jak je traktują.

Prowadzisz oczywiście sprzedaż internetową, ale czy można Twoje produkty również zobaczyć na żywo i może nawet od razu kupić?

Można się umówić i przyjść do naszej pracowni, chociaż najlepszą okazją na spotkanie wydaje mi się być przyjście na targi, na których często się pojawiamy. Myślimy już o tym, żeby otworzyć mały showroom, ale można nas już znaleźć w TFH koncept na Szpitalnej 8 w Warszawie. Chciałabym najlepiej wybrać jakieś jedno miejsce, w którym klient zawsze będzie mógł znaleźć nasze rzeczy, a pracownię trochę jednak oddzielić.

Czy można indywidualnie sobie u Ciebie coś zaprojektować?

Tak, oczywiście jest taka możliwość, tylko musi to być zgodne z moją estetyką. Można wybrać kolory i materiały, ale to nie znaczy, że zgodzimy się na wszystko. Jest to jednak produkt sygnowany moim nazwiskiem, więc musi dobrze wyglądać, ale mamy szczęście, bo zazwyczaj nasi klienci mają bardzo dobry gust i ciekawe pomysły, więc chętnie podchodzimy do projektów indywidualnych.

Bez nazwy-4

Jacy są klienci Alicja Getka LAB?

To są naprawdę ciekawi ludzie, którzy wykonują fajne, kreatywne zawody.

Marta: Tak, i widać, że świadomie myślą o tym, czego używają, jak co działa i czy to jest funkcjonalne.

Alicja: Racja. Często też sami mają jakieś inne akcesoria, które pokazują, że się znają na rzeczy i podążają za trendami. Zaskoczyło nas ogromne zainteresowanie jakie było przed świętami Bożego Narodzenia, kiedy wszyscy kupowali prezenty dla swoich bliskich. Zamawiali u nas ludzie z całego świata i pamiętam później to uczucie, jak w Wigilię siedzieliśmy w domu, a ja mówię do mamy: „mama, dzisiaj pod tyloma choinkami leżą właśnie moje produkty!”. To było bardzo miłe.

Jak planujecie dalszy rozwój marki?

Marta: Większa ekspansja na zachód przede wszystkim.

Alicja: Tak, zależy nam bardzo, by rozwinąć się szerzej na zachód, tam jest w dużej mierze nasz klient. Oczywiście w Polsce też, ale jednak to ludzie zza granicy bardzo chcą naszych produktów, doceniają je i jest to dla nas dobry rynek. Planujemy też wprowadzać regularnie nowe produkty. Na pewno będziemy iść w kierunku większych form, jak torebki, etui na laptopy i wiele innych. Szykują się zatem zmiany, ale to co pozostanie niezmienne, to jakość, funkcjonalność i oryginalny design.

DSC_3829

bez nazwy-10

DSC_3758

Bez nazwy-2

DSC_3776

Bez nazwy-3

DSC_3821

DSC_3767

Tekst/stylizacja produktu: Anna Nieszczerzewicz [Anka]

Zdjęcia: Justyna Helena Majewska [Helka]