Ja wiem, że przyrost naturalny dramatycznie niski, że społeczeństwo nam się starzeje, emigranci czyhają za rogiem i nie ma kto na emerytury robić, ale czy odpowiedzią na wszystkie te bolączki serio jest moje dziecko? Przyznam, że jako matka nie dostrzegłam tego, co oczywiste – Halina to skarb narodowy!

Takie Royal Baby z polskiego podwórka! Uwolni od problemów, ład zaprowadzi, gospodarkę pchnie do przodu. Dlatego dbać trzeba teraz, doglądać, matkę w procesie wychowawczym radą wspomóc. Nawet jeśli matka oporna.

12

I jak matka taka na spacer z wózkiem wychodzi, to trzeba jej powiedzieć, że źle buja, że na boki lepiej, a już najlepiej, żeby z wózka wyjęła, albo nie, niech nie wyjmuje, bo się jeszcze do noszenia przyzwyczai. Żeby gołosłownym nie być, historyjek z życia naszego kilka. Halina od urodzenia nienawiścią darzy pojazdy czterokołowe wszelkie i wbrew powszechnej opinii, że WSZYSTKIE dzieci wózki uwielbiają, skutecznie podróżowania w nich odmawia. Problem w tym, że czasem jednak w wózku ląduje, co zwykle kończy się tragedią pokroju zakończenia emisji Mody na Sukces przez Telewizję Publiczną. I wtedy naród rusza mi na ratunek. Kwestionując moje kompetencje wychowawcze, ludzie, których na oczy pierwszy raz widzę, mówią mi, jak z dzieckiem postępować. Problem w tym, że większość rad się wyklucza, nie wspominając o tym, że Halina ma je w głębokim poważaniu… i ja też powinnam mieć, ale czasem nie mam. Bo noc nieprzespana, jęcząca Obywatelka od rana, na kawę czasu zabrakło, a ja, choć cierpliwie znoszę grymasy Halinki, na uszczypliwe uwagi obcych zwyczajnie siły i cierpliwości nie mam. Serio.

Fot: Pinterest