Od dziecka jesteśmy zmuszani do pewnych działań i rozwijamy się w słusznym kierunku. Opiekuńcze państwo zapewnia nam darmową edukację i dostęp do wiedzy wszelakiej; mamy biblioteki i czytelnie, prawie darmowy abonament TV i powszechny dostęp do internetu. Optymalny rozwój to oczywiście ścieżka: przedszkole-podstawówka-gimnazjum-szkoła średnia-studia.

Tyrasz więc od rana do wieczora, jako dziecko rysując szlaczki, pokreślone czerwonym długopisem wychowawczyni, jeśli wyjdziesz poza linie równoległe w zeszycie ćwiczeń. Później jest gorzej: recytowanie wierszyków, kreślenie cosinusów, kartkówki ze znajomości “Dziadów” i wkuwanie na pamięć części budowy mikroskopu (oczywiście, nie nauczysz się z niego korzystać, bo na trzydziestu uczniów mikroskop jest tylko jeden… Na warszawskim WUM-ie, po piętnastu latach od pierwszej lekcji biologii n/t przytrafia się identyczny schemat). Czujesz się obkuty na blachę ze wszystkich przypadków literatury, sztuki, matematyki, biologii i nawet napisałeś o tym esej.

Później, jak już odbębnisz swoje, zdasz wszystkie egzaminy i zaprzyjaźnisz się wreszcie z Panią z Dziekanatu, okazuje się, że… jesteś życiowo nieogarnięty, masz wygórowane oczekiwania, magistra, fakultet i nagrodę Dziekana za wybitne osiągnięcia w rysunkologii, a gdybyś chciał utrzymywać się ze sprzedaży grafik, mógłbyś co najwyżej uciułać na czynsz… trzy razy do roku. I gryźć swoje pędzle i ołówki na obiad.

[Offtop. Próbowałam kiedyś pracy na freelansie. Wiecie, sami sobie sterem, żeglarzem itede. W ciągu miesiąca zarobiłam caluteńkie siedemset złotych.]

Okazuje się, że mgr inż. nie otwierają wszystkich drzwi, jak podwawelska i śliwki w czekoladzie za dawnych, dobrych czasów (chyba, że mówimy o placówce ZUS-u na Podlasiu), a Ty musisz zaczynać od zera jako sekretarka albo junior art director, który zajmuje się detepem ulotek dla firmy sprzedającej beton (również ten światopoglądowy). Nagle okazuje się też, że na studiach warto jednak było pracować, bo pokolenie dwudziestopięciolatków wyprzedza cię doświadczeniem, brawurą i ciętą ripostą o lata świetlne, w dodatku wszystko zrobią za jedną trzecią zwyczajowej stawki. Często słyszę narzekania, że “młodym to się poprzewracało”, i “kompletnie nie rozumiem dzieleniem się prywatnością na snapchacie”.

Ja też tego nie rozumiem.

Ale wiecie co?

Myślę, że zawsze jest wybór.

 

MS4xQGNpZA==

 

Praca cię znajdzie. O ile wykonasz pewien wysiłek, wyślesz CV, zrobisz kursy zawodowe i, na przykład, przebudujesz swoje myślenie. Założysz bloga. Kupisz aparat. Pójdziesz na staż. Zaczniesz myśleć o tym, co chcesz robić.

Tkwienie w warunkach, które ci nie odpowiadają i codzienne zmuszanie się do wykonania czynności, których nienawidzisz, ale zapewniają ci jako taki byt i spłatę rachunków, jest strasznie przykre.

Każdy jakoś zaczynał przygodę z dorosłym życiem.

Czy można zaczynać wiele razy?

Pewnie kojarzycie postać graną Kevina Spacey’a w filmie “American Beauty”.  Pewnego dnia, po prostu i zwyczajnie, postanowił olać system i zaczął sprzedawać hamburgery w sieciówce, ku rozpaczy żony. Dlaczego?

Bo chciał żyć po swojemu. Bo mógł zacząć od nowa. Bo…się nie bał.

Po prostu.

______________________________________

Na koniec, krótka historia motywująca o jednym z najbardziej łebskich gości ever, Thomasie Alva Edisonie.

Pewnego dnia Thomas Edison wrócił do domu i wręczył swojej matce kartkę papieru. Powiedział jej: “Mój nauczyciel dał mi tę kartkę i powiedział, bym wręczył ją tylko mojej matce.”
Oczy matki były pełne łez, gdy czytała na głos list swojemu dziecku: “Pani syn jest geniuszem. Ta szkoła jest za mała dla niego i nie ma wystarczająco dobrych nauczycieli, by go uczyć. Proszę, by go pani uczyła sama.”
Wiele lat po tym jak matka Edisona zmarła i był on już jednym z największych wynalazców stulecia, pewnego dnia przeglądał rodzinne rzeczy. Nagle znalazł złożoną kartkę w rogu szuflady od biurka. Wziął ją i otworzył. Na kartce było napisane: “Pani syn jest opóźniony w rozwoju [chory psychicznie]. Nie wpuścimy go więcej do szkoły”.
Edison płakał godzinami, a potem napisał w swoim dzienniku: “Thomas Alva Edison był dzieckiem opóźnionym w rozwoju, które dzięki bohaterskiej matce zostało geniuszem stulecia.”

Stay tuned.

M.

 

fot. thatgirlsarahjoy, Instagram